Bardzo prosty rachunek...

Motto:

Praca fizyczna, zwłaszcza gdy NIEKOMPETENTNIE  wykonywana, najczęściej bywa tylko źródłem różnych chorób zawodowych...

Oto rozumowanie, z którego wnioski prezentuję w wielu innych tekstach. Przedstawiam je tu w postaci czystej, bez jakichkolwiek dodatków i upiększeń:

- do naciśnięcia klawisza potrzeba siły od 50 gramów wzwyż i nawet ręka dziecka swobodnie spadająca z wysokości 10 do 15 cm jest w stanie wydobyć dźwięk, który odbieramy jako wystarczająco dźwięczne forte.

- przeciętnie, siła uścisku ręki dziecka 7 letniego wynosi ok. 8 kg; człowieka dorosłego - kilkadziesiąt kg (moja prawa dłoń "wyciska" palcami tylko ok. 50 kg – bo jest po wypadku; lewa – ok. 60 kg).

Pytam:

- jaki jest sens zajmowania się "wzmacnianiem siły palców", skoro i tak, z natury, mamy jej tak nieprawdopodobnie wiele?

Ktoś mógłby powiedzieć:

- no dobrze, ale jeśli jest tak dobrze, to dlaczego moje (Jej, Jego) ręce męczą się podczas gry, artykulacja często jest nierówna i miewam problemy z osiąganiem odpowiedniego tempa?

albo:

- dlaczego palce niektórych grających gną się jak rozgotowany makaron i trudno im wydobyć jakikolwiek "porządny" dźwięk nawet z pianina, nie mówiąc o bardziej opornym fortepianie?

Odpowiadam:

- te nieciekawe efekty powodowane są przez brak umiejętności korzystania z bogactwa środków, jakie POSIADAMY! Nie trzeba skupiać się (zastanów się – czemu...?) na jakimś jednym aspekcie gry, do którego właśnie należałoby podchodzić z jak największą rezerwą i ostrożnością... – myślę rzecz jasna o na ogół bardzo jednostronnie rozumianej "pracy palców", w których aktywności tak często upatruje się pierwszego i najważniejszego  warunku sukcesu w pianistyce, a przenieść swe aktywne zainteresowanie na JAKOŚĆ WYDOBYWANEGO BRZMIENIA, bo wówczas...

Gdy zapomni się o "palcach" i zajmie tym czymś zdecydowanie innym – rezultaty, o których marzy tak wielu pojawią się natychmiast.

Pytanie:

- Ale jak to praktycznie zrobić? Na co zwracać uwagę, jak pracować?

Odpowiadam:

- W pierwszym rzędzie zapoznać się z tekstami, do których prowadzą linki umieszczone na tej stronie, potem siąść i w spokoju przemyśleć sprawę...

A gdyby dalej coś było niejasne – to serdecznie zapraszam:

             -    S. K.

PS Przyjrzyj się też obrazkowi poniżej, przemyśl zaobserwowane zjawiska i - nie ufając zbyt prostym analogiom – porównaj  wyciągnięte wnioski z zaproponowanymi przeze mnie na przykład w tym tekście.

                          

                           Aktualizacja: 2007-01-24