Technika gry: elementy "niewidzialne"...

Motto: Powodzenie w życiu, pracy, w studiach - także pianistycznych - zależy od sprawności funkcjonowania całego szeregu różnych mechanizmów. Niektóre z nich, podejrzewam, są ukryte bardzo głęboko w naszej podświadomości; wszystko wskazuje, że to właśnie one mają decydujące znaczenie...

(zanotowane dawno temu)

Pouczające obrazki znajdziesz przez ten link; a ten – powiedzie Cię dalej!

Pewnik: rezonans emocjonalny działa zawsze i wszędzie!

Każdy symbol (obraz, dźwięk), który postrzegamy:

ten - , ten - , czy ten -

Generuje określoną, u każdego człowieka inną REAKCJĘ EMOCJONALNĄ. Inaczej mówiąc: zanim zdążymy przeanalizować cokolwiek – przez obraz ODEBRANY BODZIEC zostajemy jakoś nastrojeni względem tego co spostrzegamy; dzieje się to najzupełniej BEZ udziału naszej woli. W języku potocznym reakcja ta bywa określana jako tzw. pierwsze wrażenie. Możemy powiedzieć, że owo pierwsze wrażenie formuje emocjonalny fundament naszych postaw wobec wszystkiego co spostrzegamy i czego doznajemy (osoby, ich poglądy, przyroda i jej pejzaże, muzyka i jej melodie, rytmy, brzmienia). Zdaniem psychologów - człowiek, nawet bardzo świadomy siebie - i tak ocenia wszystko przez PRYZMAT podświadomej POSTAWY EMOCJONALNEJ (teoria nastawień); inaczej się po prostu nie da.

Komentarz I: każda Osoba Ludzka potrzebuje określonych bodźców - koloru, obrazu, dźwięku, idei lub jeszcze czegoś innego, słowem - INSPIRACJI, niezbędnej dla uruchomienia WYOBRAŹNI.

Nie podlega dyskusji, że zwłaszcza osoby obdarzone talentem muzycznym z niezbyt wielkim zainteresowaniem podchodzą do takich wartości jak - NUTA, KLUCZ, PALEC, CRESCENDO, RALLENTANDO, KRZYŻYK, PRZEGUB, BEMOL, LEGATO, STACCATO, PORTATO, etc. - szczególnie, jeśli nie dostrzegają żadnego bezpośredniego powiązania między nimi a pełnymi koloru, atrakcyjności i znaczenia FAKTAMI (sytuacjami) "z życia", choćby WYOBRAŻONEGO; dodajmy, że z pojęciem "życia" wiąże się przecież WSZYSTKO co ludzkość in gremio była dotychczas w stanie przeżyć i wymyśleć - a więc zarówno chodzi tu o sprawy codzienne, jak sztukę, abstrakcyjne myślenie, historię , w ogóle - wszystko (również wszystko co dotyczy tematu niezwykłego dzieła Pana A. Brillat Savarin). Do zrozumienia zarówno Sonat Haydna jak Romansów Glinki naprawdę potrzebujemy czegoś więcej ponad umiejętność czytania nut, ruszania palcami oraz ogólną wiedzę o formach muzyki klasycznej...

Komentarze dodatkowe (A):

I. Chopin powiedział o muzyce, że jest to "Myśl wyrażona poprzez dźwięki". Wynika stąd zalecenie - przestańmy "wyrażać się" TRYWIALNIE! Nasze myśli niech nie będą puste i czcze, BYLEJAKIE!

II. Neuhaus powiedział: "Technika z podobnej przyczyny nie może powstać w [duchowej; S.K.] próżni - jak FORMA nie może powstać w oderwaniu od jakiejkolwiek treści [FORMA jest rodzajem opakowania treści, która zresztą tylko za jej pośrednictwem może zostać przedstawiona...; S.K.]"

Pewnik: rezonans emocjonalny działa zawsze i wszędzie!

X ..............Z

To, co widzimy na obrazku X dotyczy nie tylko tzw. produkcji uczniowskich! "Czy pamiętam (TE ZNAKI...)?" - bywa TREŚCIĄ "przeżycia estradowego" niejednego solisty.

Oto przyczyna, dla której tak wiele ludzi na świecie zamyka radio i zmienia kanał w TV, słysząc bodaj kilka dźwięków "KLASYCZNEJ", ergo - bardzo często formalnie i NUDNO granej muzyki fortepianowej!

To rezonans emocjonalny sprawia, że słuchacz - także radia i TV - doskonale ODBIERA i IDENTYFIKUJE TREŚCI, którymi żyje produkujący się koncertowo interpretator. A trudno, żeby KTOKOLWIEK z upodobaniem i NIE za darmo (bo - płacąc ABONAMENT!) mógł "CZEGOŚ TAKIEGO" z upodobaniem wysłuchiwać we własnym domu, mając w dodatku "pilota" w ręce...!

Natomiast na obrazku Z mamy do czynienia z ZUPEŁNIE inną sytuacją - i jeśli nawet to, co czuje i o czym myśli przedstawiony tam wykonawca niekoniecznie w 100% odpowiada "intencjom kompozytora" - to TO, o czym on GRA - i tak może być dla słuchacza bardzo interesujące.

Przykład: moja Teściowa, osoba bardzo muzykalna, ale nie mająca nic wspólnego z tzw. muzyką klasyczną, po wysłuchaniu w rzeczywistym skupieniu całego video "Horowitz w Wiedniu" (akurat lało jak z cebra i musiałem Jej zorganizować jakieś zajęcie) powiedziała, a raczej jakby mruknęła do siebie cicho: "No! TEGO to JA mogę słuchać...!"

Horowitz - wedle słów jego siostry - nigdy nie ĆWICZYŁ! On zawsze tylko GRAŁ...

Pytanie I: czy i jak jest możliwe przekształcenie sytuacji podobnej do przedstawionej na obrazku X w sytuację podobną do przedstawionej na obrazku Z?

Odpowiedź I: owszem - jest możliwe i to całkiem łatwo: trzeba tylko ZMIENIĆ OBIEKT, który pianista uważa za TREŚĆ interpretowanej przez siebie muzyki. Przedmiotem jego uwagi nie mogą być wyłącznie abstrakcyjne znaki, nie mające CZYTELNYCH dla niego samego odniesień emocjonalnych. Jego uwagę należy koncentrować na jego własnych ODNIESIENIACH EMOCJONALNYCH względem myśli, pojęć, OBRAZÓW, z którymi – potencjalnie (każdy pedagog i każdy pianista musi to sobie WYMYŚLEĆ sam) aktualnie grany fragment utworu mógłby się jakoś KOJARZYĆ. W ostatecznym rezultacie jakość FORMY interpretowanego przez pianistę utworu zależeć będzie od LOGIKI powiązań emocjonalnych zachodzących między wykreowanymi przez wykonawcę (z pomocą lub bez pomocy pedagoga) OBRAZAMI stanowiącymi "treść" myślenia tego pianisty o danej muzyce; INFORMUJE on o TYM za pośrednictwem instrumentu cały chcący go słuchać Świat.

Komentarze dodatkowe (B):

III. "Muzyka" - nie może oznaczać tylko tyle, co "logicznie zorganizowany strumień dźwięków."

IV. Wartość interpretacji - nie może WYŁĄCZNIE być mierzona pod względem "stopnia formalnej zgodności z tzw. tekstem kompozytora."

V. "Muzyka" - powinna oznaczać: "zorganizowany strumień dźwięków, zdolny wywołać pozytywną reakcję emocjonalną".

VI. Wartość interpretacji powinna być oceniana wedle stopnia zbliżenia się wykonawcy do "stylu i ducha" kompozytora przy zachowaniu możliwie pełnej formalnej zgodności z "literą" tekstu jego dzieła, która zresztą - bądźmy szczerzy – niekiedy tylko w bardzo mało wyraźny sposób informuje o czymkolwiek ponad kwestie związane z wysokością, siłą i czasem trwania dźwięków.

VII. Musimy przyjąć za pewnik, że dochodzenie do zrozumienia "stylu i ducha" kompozytora nie może odbywać się przez bałwochwalczy stosunek do "litery" tekstu jego dzieła. Typowym przykładem jest Chopin, który – zgodnie z wspomnieniami jego uczniów oraz osób, które miały szczęście słyszeć jego grę na własne uszy - nigdy nie grał tego samego utworu dwa razy w podobny sposób (zob.: J-J. Eigeldinger, Chopin w oczach swoich uczniów, MUSICA IAGELLONICA, Kraków 2000, s. 82 – 86). Utwór ZAPISANY był dla niego OBIEKTEM wręcz domagającym się zawsze noewj INTERPRETACJI. Stąd w odniesieniu dotyczących charakteru i stylu uwag Chopina zapisanych jego ręką w jego autografach należy podchodzić zarówno z pietyzmem jak rozwagą...

VIII. PONIEWAŻ rozwój techniki instrumentalnej pełni bardzo poważną rolę w profesjonalnym kształceniu pianistycznym – DLATEGO bezdyskusyjnym priorytetem tym procesie powinno stać się kształcenie umiejętności poszukiwania i formowania OBRAZU artystycznego każdej opracowywanej kompozycji (ze wszystkimi detalami emocjonalnej i intelektualnej natury). Bowiem dopiero przez trafne określenie charakteru muzyki, którą mamy się (z uczniem, studentem, sami) zajmować - potrafimy właściwie określić środki techniczne, jakie powinniśmy stosować w każdej konkretnej sytuacji.

IX. Gdyż tylko OBRAZY, wykreowane w wyobraźni solisty czy dyrygenta, dzięki rezonansowi emocjonalnemu są zdolne wygenerować jakąkolwiek reakcję w wyobraźni słuchaczy. Na tej właśnie zasadzie PUSTKA generuje PUSTKĘ, czyli wytwarza u słuchacza POCZUCIE "śmiertelnej" NUDY.

X. Co najważniejsze - wszystkie wyżej przytoczone komentarze nie są tylko HIPOTEZAMI! Wszystkie one są, oczywiście, uogólnieniami - dokonanymi jednak nie tyle na podstawie teoretycznych przemyśleń, co na podstawie wieloletnich doświadczeń i eksperymentów pedagogicznych oraz praktyki koncertowej.

Pytanie II: w jaki sposób działa rezonans emocjonalny?

Odpowiedź: Przyjrzyjmy się poniższym diagramom:

X

Emocjonalna pustka w sygnale generuje emocjonalną pustkę w odbiorze; występuje brak możliwości ukonstytuowania się jakiejkolwiek postawy emocjonalnej słuchacza...

Z

Sygnał wzmocniony obrazem wyposażonym w konkretną intencją o wyraźnym zabarwieniu emocjonalnym [charakterze] stanowi bodziec prowokujący do zajęcia JAKIEJŚ postawy emocjonalnej: ZIMNE - ziębi, GORĄCE - grzeje...

A. Poziom NUTY: solista dostrzega znak i interpretuje go jako "komendę do naciśnięcia klawisza w określony sposób" (X) lub też - oraz, czyli - TAKŻE jako "symbol, którego związek z jakąś DAJĄCĄ SIĘ WYOBRAZIĆ RZECZYWISTOŚCIĄ powinien być odnaleziony lub WYKREOWANY w wyobraźni" (Z).

B. Poziom PRZETWARZANIA INFORMACJI i przygotowania do instrumentalnej realizacji wykreowanych wyobrażeń: u X jest to ciąg reakcji zapamiętanych i możliwie "do końca uświadomionych", za to absolutnie wolnych od subiektywnych odniesień emocjonalnych; zaś u Z - gotowość do świadomie twórczego, subiektywnie interesującego przedstawienia własnej WIZJI odkrytej w wyniku analizy realizowanej na poziomie A.

C. Poziom REALIZACJI PRAKTYCZNEJ: poziom DZIANIA się gry.

D. Poziom ODSŁUCHIWANIA brzmienia: przez grającego - i przez SŁUCHACZY.

E. Poziom UŚWIADAMIENIA SOBIE USŁYSZANEGO: czas reflekcji oraz poszukiwania sensu i piękna, ZDAWANIA SOBIE SPRAWY z charakteru odebranego SYGNAŁU; diagnoza sytuacji, w której - zależnie od usposobienia, przygotowania, oczekiwań, itp - następuje wartościowanie i formułowana jest OCENA, w której (potwierdzają to obserwacje dużych audytoriów) z reguły bardzo trafnie bywają rozpoznawane POSTAWY i STARANIA solistów...

X ..............Z

Pewnik: rezonans emocjonalny działa zawsze i wszędzie!!!

Pytanie III: czy nie za wiele tu niejasności i "filozofii"?

Odpowiedź III: ależ skąd! Absolutnie nie! Wielusetletnie doświadczenia (np zakonne) choćby tylko w zakresie uprawy roślin, krzewów i drzew owocowych mówią o konieczności mówienia do uprawianych "roślin, krzewów i drzew owocowych" i w ogóle ODNOSZENIA SIĘ do nich z miłością. Wtedy rosną one pięknie i dają lepsze owoce! Jakże by więc w muzyce, w kształtowaniu POSTAW MŁODYCH LUDZI, artystów in spe mielibyśmy się ograniczać do uprzejmego informowania ich, że cis w czwartym takcie ma być lewą ręką zagrane CISZEJ, a D w szóstym takcie - prawą ręką - głośniej albo, że oktawy lepiej by było "rzucić z przegubu"?

I takie COŚ miałoby być nazywane kształceniem artystycznym...! Huh?!

Uwaga końcowa:

Bez względu na to czy pracujemy z 7, 17, 27 czy 97- letnim studentem - musimy domagać się od niego maksymalnej WYRAŹNOŚCI, czyli KONKRETNOŚCI kreowanych obrazów i emocji. Za przykład ekstremalny weźmy małe dziecko, które Z CAŁEJ SIŁY i DUSZY domaga się CZEGOŚ: cukierka, misia, loda, prawa pójścia na huśtawkę itp - i leżąc na podłodze piszczy, ryczy i wyje w proteście przeciw oświadczeniu, nakazowi lub zakazowi, słowem - w proteście przeciw sytuacji (na razie) wskazującej na to, że jego PRAGNIENIE może EWENTUALNIE nie zostać spełnione.

Taka siła emocji NIBY nie jest nam często potrzebna (no, może w VI Sonacie Prokofiewa albo w op. 72 Skriabina), ale SZCZEROŚCI i wyrazistości potrzebujemy zawsze. Zamiast dręczyć się samemu i męczyć innych bezlitosnym doskonaleniem tzw. techniki, jest nie tylko znacznie przyjemniej pracować nad emocjami i obrazami w każdym utworze - od pierwszej lekcji w PSM I stopnia aż do dyplomu Akademii i końca studiów podyplomowych, ale przy okazji jest to też znacznie bardziej efektywna droga służąca wyrabianiu rzeczywiście sprawnej techniki instrumentalnej. Tak uczył Chopin i tak pracował Neuhaus, tak też uczyli jego byli najzdolniejsi asystenci (jak niedawno zmarły Prof. Naumow), produkujący laureatów na pęczki. Tak też pod koniec życia zapewne uczył Liszt...

Pracując nad owymi jakże często ZAPOMINANYMI, czysto muzycznymi ELEMENTAMI wykonania dojdziemy prędzej czy później do tego, że radosne tematy w Sonatach Haydna i Mozarta - będą rzeczywiście radosne, a nie minoderyjne; tak samo - powaga i smutek nie będą wymagały wybałuszania oczu i robienia tragicznych min. A technika będzie - jak powinna - formować się "przy okazji", od niechcenia i powoli; za to skutecznie i bez bólu.

Mistrzostwo instrumentalne NAJWYŻSZEJ KLASY - nie ma sensu oszukiwać się samemu, a NIEMORALNE jest oszukiwanie innych - dostępne jest doprawdy dla niewielu, a oni właśnie dochodzą do niego po prostu GRAJĄC MUZYKĘ, a nie ćwicząc COŚ INNEGO wyobrażając sobie przy tym, że osiągnięty zostanie zupełnie inny cel niż ten, w imię którego cała "ćwiczebna parodia" była zorganizowana; taki czysty, a z całą powagą praktykowany absurd niestety zdarza się znacznie częściej niż sobie wyobrażamy i dlatego... – hm...!

To właśnie chyba miał na myśli Chopin pisząc: "Nie umie się grać muzyki we właściwym sensie, a typ trudności , jaki się praktykuje... to trudność abstrakcyjna, nowy gatunek akrobacji." (Szkice do Metody, MI, Kraków, 1995, s. 41)

Amen!

Ad usum Delphini:

Właśnie - "ad usum Delphini": zgodnie z poglądem Dymitra Kabalewskiego każdy utwór muzyczny może być uznany za, głównie - MARSZ, TANIEC lub PIOSENKĘ. Oczywiście, Dymitr K. nie brał pod uwagę kompozycji takich twórców jak Schönberg, Boulez, Stockhausen & Comp., zapewne z tego względu, że ich dzieła dość rzadko bywają opracowywane na poziomie PSM I a nawet II stopnia.

Formuła Kabalewskiego, tym nie mniej, może być z wielkim powodzeniem wykorzystywana dla BARDZIEJ JASNEGO zdawania sobie (i uczniom) sprawy z emocjonalnej charakterystyki większości utworów - od Baroku do Romantyzmu, a czasem nawet i dalej. A jeśli dodamy do tego możliwość ko-egzystowania w utworach standardów typu mix - np "marszowa piosenka", "śpiewny taniec", itp oraz UWYRAŹNIANIA charakteru muzyki przez określenia w rodzaju "wesoły" - "smutny", to otrzymamy całkiem ciekawy katalog, który powinien nam dopomagać w uprzystępnianiu ABSTRAKCJI (etiudy, sonatiny, wariacje, ronda) dziecięcemu i młodzieńczemu pojmowaniu muzyki. Zresztą nam samym też się to pewnie przyda – wówczas MENUETY i KURANTY zaczną rzeczywiście tańczyć, a SARABANDY przestaną snuć się smętnie - nawet te najbardziej minorowe!

Formuła Kabalewskiego powinna być - dodajmy - tłumaczona przy obfitym używaniu takich terminów jak: RUCH, PŁYNIĘCIE czy PRZECHODZENIE - czyli przez kojarzenie możliwego do wyobrażenia i odczucia ruchu ENERGII dźwięków z pojęciami odnoszącymi się do poruszania się w ogóle, zarówno ciał - jak myśli i uczuć.

A to wszystko dlatego, że RUCH w wyobraźni ucznia jest błogosławieństwem zarówno dla niego samego jak dla nauczyciela. RUCH - nie nudzi, RUCH - zajmuje! Na tej samej zasadzie brak ruchu, a szczególnie brak ruchu WEWNĄTRZ DŹWIĘKU powoduje zanik AKTYWNOŚCI w ogóle, czyli - generuje NIEMOC, artystyczną impotencję, która nieuchronnie musi prowadzić do NUDY, NUDY, NUUDY...!

...............?

"Smak puddingu poznaje się dopiero w trakcie jedzenia"

(przysłowie angielskie)

* Pierwsza pomoc

* Chopin & Neuhaus

Masz jakieś pytania? Napisz - spróbuję odpowiedzieć! S.K.

Pouczające obrazki znajdziesz przez ten link; a ten – powiedzie Cię dalej!

free backgrounds

Aktualizacja strony: 2005-11-14